Dwoje projektantów, dwie szkoły myślenia
Stanowicie zespół projektowy Maxlight. Ciekawa mieszanka: artysta po ASP i praktyczka od zawsze związana z branżą wnętrzarską.
Katarzyna: Nie da się ukryć, różnimy się. Mamy zupełnie inne początki.
Dawid: Tak, na dodatek ja też mam zamiłowanie do wolności twórczej, niekoniecznie od razu przekładania wszystkiego na praktykę. Mam porównanie, bo studiowałem na ASP w Warszawie i w Krakowie. Warszawskie podejście było bardziej praktyczne, skupione na projekcie, dobrym wyrysowaniu wszystkiego. A w Krakowie punkt wyjścia był inny. Kwestie techniczne były na dalszym planie, a startowaliśmy od odjechanej wizji. Im bardziej odjechana, tym mocniej pobudzała do myślenia projektowego na kolejnych etapach.
Skąd się bierze pomysł na lampę?
Czyli najpierw powstaje wizja, a potem zastanawiamy się, jak to zrobić?
Dawid: Opowiem jak to wyglądało na zajęciach z projektowania. Ktoś wymyśla, że chce mieć dom podniesiony na balonie, albo zanurzony w wodzie. Słyszysz to i od razu czujesz: nierealne! Ale zaczynamy to rozkładać na czynniki pierwsze, próbujemy wymyślić, jak to by mogło wyglądać. Powoli przechodzimy od tej nierealnej wizji do konkretów. Co się da zrobić? Czego się nie da, bo brakuje technologii? I czasem wychodzi na to, że jednak sporo możemy zrealizować. Trzeba tylko wymyślić jak.
Brzmi uwalniająco.
Dawid: Uważam, że to otworzyło mi trochę głowę na szersze, może bardziej nieszablonowe myślenie. Nawet tutaj, w lampach, to ma ogromne znaczenie. Lampa ma przede wszystkim świecić. Ale już forma, materiał dają pole do działania. I ja wracam do tego myślenia, którego nauczyłem się na studiach: najpierw wizja, a potem zastanawianie się, jakie są możliwości techniczne.
A u ciebie, Katarzyno, punktem wyjścia jest ogromne doświadczenie w branży.
Katarzyna: Przede wszystkim! To są całe lata, lata doświadczeń. Wyjazdów na targi wnętrzarskie, też międzynarodowe. Do tego podróże i poszukiwanie ciekawego dizajnu. Patrzenie na elementy wnętrzarskie to coś, czego nie da się go wyłączyć nawet na wakacjach. Wyjazdy za ocean czy do krajów azjatyckich są zawsze bardzo inspirujace. Przyglądam się najbardziej ekskluzywnym, pięciogwiazdkowym hotelom, bo w nich widać dbałość o każdy detal. Widać, że całe doświadczenie jest doskonale przemyślane: goście chcą odpocząć, więc ważny jest kontakt z naturą, a zarazem żeby wnętrze było klimatyczne, i jeszcze na dodatek praktyczne, intuicyjne.
Jak włączyć takie wakacyjne inspiracje w projekty, które powstają w Polsce? Mówimy o miejscach, gdzie jest słonecznie i ciepło, a nasz kraj, chociaż potrafi być bardzo urokliwy, ma całkiem inny klimat.
Katarzyna: W Maxlight mamy taką możliwość, żeby dowiadywać się bezpośrednio, czego szukają klienci. Słucham, czego potrzebują we wnętrzu i co jest dla nich ważne. Ta wiedza daje mi inne spojrzenie. Osobiście lubię minimalizm, i staram się, żeby projekty były minimalistyczne, ale to są przecież elementy, które będą w czyimś domu. One muszą tworzyć domowy klimat. Bardzo ważne są też kwestie użytkowe, funkcje jakie ta lampa będzie mieć w pomieszczeniu. U Dawida forma może być bardziej rzeźbą, ja się mocno trzymam zastosowań. To wynika z mojego doświadczenia. Dobry dizajn to też jest fajna funkcjonalność, dodatkowe opcje. Nasi klienci bardzo doceniają, że lampy mają na przykład możliwość zmiany barwy światła.
Piękna forma jest ważna, ale użytkowo wszystko musi się zgadzać.
Katarzyna: Szczególnie, jak chodzi o lampy. Lampa to nie jest tylko jakiś element wyposażenia, to jest światło w pomieszczeniu. Ono musi być wystarczająco mocne, ale też i trochę przytłumione. Nie znoszę, jak na przykład żarówka jest na zewnątrz i razi. Lubię, żeby to wszystko współgrało. I bardzo lubię ciekawe detale.
Flusore – lampa, która zaczęła się od detalu w meblarstwie
Czuję że zbliżamy się do waszego najnowszego projektu.
Katarzyna: Przy tworzeniu kolekcji Flusore zaczęliśmy od detalu. Zainspirowałam się detalami w meblarstwie. To jest taki profil ryflowany ukośnie, w kratkę. Elementy ryflowane mają też baterie łazienkowe Mobi, czyli naszej siostrzanej marki. Ten element bardzo mi się spodobał. Pomyślałam, że to będzie ciekawe, a zarazem taki prosty profil może świetnie pełnić funkcje oświetleniowe. Chciałam zrobić formę, która będzie mogła wisieć na przykład nad blatami kuchennymi, nad wyspami. Detal jest ważny, ale funkcja to podstawa. W salonie Maxfliz, Flusore wisi nad kontuarem i nad biurkiem. Świetnie wygląda w linii po prostu.
Dawid: To chyba właśnie dlatego tak dobrze działa, że jak ja mam jakąś odjechaną wizję, to Kasia mnie ściąga na ziemię. Z Flusore jest tak, że możemy proponować opcje custom, czyli dobieranie koloru wykończenia, jest dyfuzor rozpraszający światło, i jeszcze bardzo praktyczna regulacja wysokości. I to są rzeczy, na które Kasia zwraca uwagę. A ja jednak skupiam się na warstwie wizualnej. Dzięki temu, że wspólnie dopracowujemy projekty, mamy połączenie dwóch różnych energii i sposobów myślenia. Bo każdemu z nas zależy, żeby powstał fajny produkt.
To połączenie widać w waszych projektach. Flusore to w gruncie rzeczy prosta forma i wyjątkowy, zaskakujący detal, który robi wrażenie. Ale no właśnie, to detale, trudno je oddać na zdjęciach. Może trochę o nich opowiecie?
Dawid: Detal to jest przede wszystkim żłobienie, które tworzy wzór bardzo delikatnej, ukośnej kratki. Zastosowaliśmy je na długości. To świetnie gra ze światłem, nawet zewnętrznym, gdy lampa nie świeci. Bardzo lubię ten efekt 3D, który się tworzy, to, że powierzchnia nie jest zupełnie gładka. Szczerze mówiąc kojarzy mi się trochę ze skórą węża. Drugi detal to są końcówki. Właściwie to zaczynaliśmy od meblowego kółeczka z takim żłobieniem, to był początek. Po obu stronach panelu świetlnego są elementy, które mogłyby być po prostu okrągłe w przekroju. Ale mają wystający uchwyt, jeśli miałbym go jakoś opisać, to może przypominają trochę wieszak na płaszcze, a do tego też są żłobione w ukośną kratkę.
Dla mnie ważny jest też kolor wykończenia, ciepły szczotkowany metal. Takie wykończenia są bardzo na czasie.
Jak szlachetny materiał zmienia możliwości projektowe
Katarzyna: Istotą naszych projektów jest to, że zawsze staramy się dobrać materiały wysokiej jakości. Nie robimy lamp z byle czego. Używamy stali nierdzewnej i dlatego możemy pozwolić sobie na takie delikatne żłobienia w różnym wykończeniu. Inny materiał nie nadaje się do tego technologicznie. Podobnie jak chodzi o formę, stal daje duże możliwości bardzo precyzyjnego kształtowania. Jest też trwała i łatwa do utrzymania w czystości. Dla mnie porządny materiał to jest pierwszy gwarant wysokiej jakości. Stal jest odporna i na korozję, i na upływ czasu. Wkrótce do rodziny Flusore dołączy kinkiet, tak właściwie widzę go też w łazience.
Pewnie projektując lampę wyobrażacie sobie ją w różnych wnętrzach i konfiguracjach. Do jakich przestrzeni wstawilibyście Flusore?
Dawid: Kasia mówi o zastosowaniu tej lampy w domu i rzeczywiście ona się doskonale sprawdzi nad blatem kuchennym czy w łazience nad umywalką. Regulacja wysokości powoduje, że można mieć światło bardziej skoncentrowane albo bardziej rozproszone. Fajnie to działa nie tylko w obszarze roboczym, ale też nad stołem w jadalni.
Dzięki temu, że to są sztywne pręty, a nie linki, lampa tworzy ładną ramę. To jest bardzo geometryczna forma, i ja, prawdę mówiąc, widzę ją wszędzie. Nad kontuarem na recepcji hotelowej, w biurze nad powierzchnią roboczą. Możesz mieć wnętrze totalnie odjechane i Flusore tego nie zepsuje. Jest fajnie dopracowana, ale sama forma jest na tyle oszczędna, że może być wszędzie. No, może nie polecałbym jej nad łóżko.
Wspomnieliście wcześniej o kwestiach technologicznych. Jak wygląda przekładanie waszych pomysłów na możliwości wykonawcze?
Katarzyna: Technologicznie nie zawsze jest łatwo. Fabryki trochę stopują nasze zapędy. Bywało już tak, że chcieliśmy użyć pięknego kamienia, albo marzyło nam się nietypowe, fantazyjne, kolorowe szkło. Ale zaczyna się rozmowa o kwestiach produkcyjnych i okazuje się, że to nie będzie takie proste.
Dawid: Niektóre projekty upadły na ten moment, bo technologicznie były niemożliwe. Przykładowo mieliśmy lekką formę, która nie utrzymałaby ciężkiego szkła. Pewnie dałoby się wykonać tę lampę z innego tworzywa, ale nie uznajemy półśrodków. Chcemy tworzyć z naturalnych, szlachetnych materiałów, które będą się pięknie prezentować i teraz, i za wiele lat.
Katarzyna: Tak naprawdę jesteśmy jeszcze na początku drogi, wiem, że będziemy się coraz bardziej rozpędzać. Myślę, że to tylko kwestia czasu, a znajdziemy jakieś rozwiązania.
Światło, które otula – o barwie i technologii LED
Materiał zewnętrzny jest trwały i nie ma z nim żadnych problemów, ale co ze źródłem światła?
Katarzyna: Używamy źródeł LED, czyli nowoczesnego i ekologicznego rozwiązania. Oczywiście transformatory i wszystkie akcesoria które są w środku też są wysokiej jakości. To ważne, bo na rynku są tanie lampy, ale to zawsze jest kwestia oszczędności na podzespołach. W przypadku Flusore mamy panel świetlny wbudowany w konstrukcję, żadnych żarówek. LED jest niezwykle długowieczny przy jakościowych elementach. W warunkach domowych taka lampa będzie świecić około 20 lat.
A co potem?
Katarzyna: Wymiana panelu LED. Te części są już dzisiaj powszechnie dostępne. My również je dostarczamy. Technologia LED, która jeszcze jakiś czas temu budziła wątpliwości, jest coraz lepsza. Panele nie zmieniają barwy światła, nie wypalają się jak kiedyś. Są właściwie bezawaryjne. I bardzo wygodne w użytkowaniu. Zawsze też umieszczamy je pod dyfuzorem, czyli płytką rozpraszającą światło. Dbam o to, żeby światło miało odpowiednią temperaturę, zbliżoną do światła dziennego, bo ono nam najlepiej służy w domowych warunkach.
Dawid: Gdyby to miało być światło nad blat, do jakiejś precyzyjnej pracy, to pewnie stosowalibyśmy chłodniejszą barwę, ale to ma być oświetlenie domu. Osoba, która wybierze naszą lampę, powiesi ją u siebie w salonie albo sypialni. To światło ma przyjemnie otulać wnętrze. Może też ładnie rzeźbić przestrzeń. Człowiek w tym wnętrzu potrzebuje komfortu i poczucia bezpieczeństwa. A barwa światła mocno wpływa na samopoczucie.
Czyli komfort przede wszystkim.
Katarzyna: To nie jest wielka tajemnica, że światło może drażnić. Człowiek może się denerwować tylko dlatego, że światło jest za zimne, za ostre czy za mocne. Dlatego poza kwestiami estetycznymi dużą wagę przywiązujemy do technicznych kwestii.
Co powstaje w pracowni Maxlight?
Mamy wizję artystyczną, wymogi użytkowe i zderzenie z możliwościami technologicznymi. Ciekawi mnie, jak pracujecie nad projektami.
Dawid: Nie ma jakiejś jednej zasady. Czasami jest tak, że ja wychodzę z pomysłem, czasami Kasia. Znajdujemy jakiś punkt wyjścia i każde z nas szuka swoich rozwiązań. Odbijamy piłeczkę do momentu, gdy uznajemy że obojgu nam się podoba.
Katarzyna: Ważne jest to, że nie mamy narzuconych ram czasowych. Możemy odkładać projekty na później, możemy kombinować. Ten czas musi być, żeby złapać właściwe proporcje. Rytm pracy wygląda tak, że gadamy o jakimś pomyśle, Dawid wstępnie to rysuje, a potem korygujemy. Na przykład wymieniamy podsufitkę, bo jest za ciężka czy za duża. Pręty są na złej wysokości, albo za grube… To często są też mniejsze detale. Nieraz minie miesiąc, zanim wypracujemy jakiś element.
Dawid: A ja bardzo lubię bazgrać, więc z przyjemnością testuję różne opcje. W ogóle rysowanie to dla mnie dobry punkt wyjścia. Przeglądam stosy magazynów wnętrzarskich i szkicuję bez końca, gdy coś mi się spodoba. Z takich bazgrołów już nieraz wyszło coś ciekawego.
Po wstępnych założeniach rozrysowuję wizję, nanosimy pierwsze korekty. Jak już mamy zarys formy, robię model 3D i na nim dopracowujemy proporcje. Potem to pojawiają się kwestie technologiczne, decyzje materiałowe, rozmowy z inżynierami, sprawdzanie kwestii produkcyjnych.
Katarzyna: No i równolegle oczywiście też powtórne badanie rynku. Od tego wychodzimy i do tego wracamy.
Jak długo to wszystko trwa?
Katarzyna: Myślę, że upłynęło około roku od pierwszych szkiców do chwili, gdy lampa Flusore weszła do sprzedaży. Praca nad kreacją nie trwa aż tak długo, ale późniejsze etapy rozciągają się w czasie.
Dawid: To, że nie mamy jakiegoś określonego czasu, daje duży komfort i wolność. Nie musimy się napinać, że rocznie trzeba wypuścić konkretną liczbę produktów. Ten brak presji pozwala nam szlifować projekty tyle, ile trzeba. Uważam, że to się dobrze sprawdza. Umiemy się dogadać, jeszcze nigdy się nie pokłóciliśmy, ale też nie wchodzimy sobie w drogę. Nie blokujemy się nawzajem.
Katarzyna: Poza tym szybko ustalamy kierunek i wizję, do której zmierza dany projekt. I chyba oboje potrafimy wyczuć moment, kiedy już wszystko się zgadza, mamy to, o co nam chodziło, i można zamknąć etap pracy nad koncepcją.
Liczyliście, ile autorskich projektów Maxlight już powstało?
Dawid: Próbowałem to dzisiaj policzyć, ale nie do końca mi to wyszło. Nie wszystkie łatwo zakwalifikować, część jest gotowa, ale czeka na premierę. Na pewno w sprzedaży jest ponad dziesięć kolekcji.
A co teraz pichcicie?
Katarzyna: Jesteśmy wkręceni w szkło, i jeśli chodzi o nowości, to na pewno zrobimy coś szklanego. Mamy też wieści od klientów, że brakuje im lamp stojących, które będą spełniały konkretne warunki. Dlatego rozbudowujemy istniejącą kolekcję o lampy podłogowe. Dokładamy też ważne funkcje do kolekcji, które już świetnie funkcjonują, więc można liczyć na to, że pojawią się dodatkowe kinkiety dostosowane do montażu w strefach łazienkowych.
Dawid: O projektach, które są w drodze, trochę trudno mówić. Jest taki model, który już skończyliśmy, ale sami nie wiemy, jaki będzie. Czasem mija z pół roku, zanim model dotrze do nas fizycznie i będzie można go wziąć do ręki.
Katarzyna: Ja mogę powiedzieć tyle: to, co przed nami, to jest zawsze niespodzianka. Ale gdy patrzę na to, jakie projekty są w drodze, to wiem, że czeka nas bardzo dobry rok.
Zespół projektowy Maxlight


Katarzyna Kurleto – kreatorka marki Maxlight, związana z branżą wnętrzarską od zawsze. Od lat odwiedza najważniejsze międzynarodowe targi designu, obserwatorka trendów z pierwszego rzędu. W projektowaniu stawia na funkcję, proporcje i materiały najwyższej jakości. Dba, żeby lampa nie tylko pięknie wyglądała, ale też dobrze służyła przez lata.
Dawid Latek – projektant, absolwent ASP w Krakowie, artysta malarz i grafik. W projektowaniu ceni wolność twórczą i myślenie bez ograniczeń, od odjechanej wizji do gotowego produktu. Pracę zaczyna od wielu szkiców, kończy na modelu 3D. Uważa, że dobra lampa ma wiele wspólnego z rzeźbą.